Pojechaliśmy na nasze pierwsze dogfrisbee - zawody w życiu. Debiut absolutny.
I choć swojego występu oceniać nie zamierzam (nie powinnam i nie chcę :P) - to jestem dumna z Holika który dał z siebie wszystko - co pozwoliło nam na zajęcie najpierw I lokaty, a ostatecznie uplasować się na II miejscu w kategorii novice. :)
Do domu wróciłyśmy z przedartym w porywach radosci dyplomem, rozetką i medalem. Ach i och!
Teraz po kilku dniach zasłużonej laby przed kolejnymi zawodami (Wrocław) czeka nas wytężona praca nad dopracowaniem naszego układu i moich... rzutów. ;)
Tymczasem kilka fotków autorstwa własnościowego W-u ♥ oraz Bogny Jasińskiej i Tomka Mońko (którym serdecznie dziękuję!)
Dalej - również kilka moich pstryków z Opolskiego Dogfrisbee Show 2014.
Endżoj!
W nawiązaniu do poprzedniego wpisu nt. kierunku hodowli psów rasowych.
Jako wyjątkowo przykry przykład degradacji rasy wybitnie użytkowej do psa-kaleki - wklejam przeciekawy news dotyczący owczarka niemieckiego.
W skrócie: okazuje się, że linia wystawowa i pracująca ON różnią się między sobą również... genetycznie!
Od czasu do czasu przeglądając czeluście internetów natrafiam na zdjęcia, filmy, wątki związane z ewolucją ras. Tym razem temat destrukcji ras psów wrócił
owczarkiem niemieckim – jako przykład wręcz książkowy.
No i wzięło mnie na rozmyślania dot. ewolucji ras...
„German Shepherd half dog half frog”
- czyli jak z pięknej rasy UŻYTKOWEJ w imię kompletnie
wynaturzonej idei piękna stworzyć psa-kalekę.
Od 0:48 bardzo ładnie widać w czym
rzecz.
Tu inny film – 110 lat ewolucji rasy:
Przykro patrzeć na „wybitnych
przedstawicieli rasy” z ostatnich lat...
Współczesny ideał ON to - jak w tytule: pół pies-pół żaba - albo pies-zając...
Z tym, że zając porusza się nieco inaczej niż pies...
(tylko czekać aż ONki zaczną kicać po ringu... Zabawne? - może raczej straszne - ale prawdziwe)
…
Na szczęście, równolegle istnieją
linie użytkowe owczarka niemieckiego i hodowle tychże. Użytki
wyglądają normalnie – bez kosmicznego kątowania, bez karpiowatego wygięcia górnej linii grzbietu. Takie psy poruszają się z łatwością i
lekkością - pozwala im ta to ich normalna budowa - ich tylne łapy są sprawnym napędem psa – a nie
koślawą i chwiejną podpórką.
Dzięki Bogu, wciąż hoduje się owczarki niemieckie
których wygląd uwarunkowany jest właśnie użytkowością (w
liniach show/wystawowych ludziom kompletnie „pomyrdały” się
priorytety...), a nie koniecznością dorównania choremu ideałowi.
To:
vs
To:
Pomijając już nawet użytkowość dla
której powstała ta rasa – jak w ogóle i komu może podobać się
pies który nie wiadomo czy kuca czy stoi, który ma wyraźne
problemy ze sprawnym poruszaniem się, chwiejny chód (film od 0:48) i całą masę
związanych z taką budową problemów zdrowotnych???
...
Inne rasy
Niestety hodowla wielu ras poszła w
złym kierunku - problem dotyczy wielu z nich – ale to właśnie
ewolucja wystawowej linii owczarka niemieckiego (rasy wybitnie
użytkowej) osiągnęła w tym względzie apogeum i dlatego na moim borderowo-parsonowym blogu wzięłam je za idealny przykład tego czego nie powinno się robić żadnej rasie.
Mamy przez taką patologię hodowlaną
rasy mające problemy z oddychaniem (rasy brachycefaliczne – zwł.
pekińczyki i mopsy), rasy nie mogące się naturalnie rozmnażać
(np. buldogi ang. - choć te cierpią podwójnie - są także mocno brachycefaliczne), cierpiące z powodu swojej budowy i gigantycznej
ilości luźnej skóry mastify neapolitańskie, cavaliery ze zbyt
ciasną dla mózgu czaszką...
Mastify...
Kto postawił na taki wygląd i z jakiego powodu?
Mastif neapolitański
Wygląd współczesny:
Wygląd pierwotny:
Czy tylko ja uważam, że hodowla prowadzona w takim kierunku to coś nienormalnego?
Co się zatem stało? Czyżby hodowcy i sędziowie przegapili krytyczny moment, kiedy to dążenie do ideału i ulepszanie rasy poszło w "nieco" złym kierunku, "nieco" za daleko...?
Luźniejsza skóra na głowie jako jedna z cech rasy - niech rasa będzie "rasowsza" - więcej skóry! (więcej i więcej i więcej...) - i tak ze różnymi cechami typowymi poszczególnych ras: krótka kufa - dziś niemal cofnięta wgłąb czaszki (np. pekinczyk), krótkie łapy - dziś prawie zredukowane (np. jamnik) itd.
...
Idzie nowe (?)...
Na szczęście w wielu przypadkach coś
powoli zaczyna się zmieniać – wielu hodowców, miłośników ras, sędziów zaczyna się budzić i dostrzegać problem. Trwa np. walka o normalnego
buldoga angielskiego - aby bliżej mu było budową do pierwowzoru który był
normalnym, sprawnym fizycznie psem. Owczarki niemieckie – j.w. - mają swoją
linię użytkową, która podejrzewam w niedługim czasie pomoże
uratować rasę (rasę, która – patrząc na ONki w typie show –
wyraźnie zmierza ku kompletnemu unicestwieniu – czy da się
jeszcze bardziej upośledzić tego psa?).
...
Własne podwórko
O parsonach nie będę pisać, bo ta rasa, w porównaniu do wielu innych, w swoim typie zachowała się wyjątkowo dobrze... :o)To wciąż prawdziwe terriery - wyglądem przypominające... psa - normalnego psa - bez udziwnień wypracowanych drogą selekcji hodowlanej (a następnie wyolbrzymionych do granic absurdu-jak kątowanie u ON czy plaska kufa u pekinczyków). Parsony są zdrowe, sprawne, z charakteru twarde, pełne animuszu, z wielkimi pokładami naturalnych popędów właściwych dla tej grupy psów.
Bordery - no właśnie.
Mam na ten temat swoje zdanie. Choć wiem, że temat dyskusyjny i dyskutowany (nie raz).
Ponieważ mam bordera, swoim niefachowym okiem (jestem tylko miłośnikiem pragnącym poszerzać swoja wiedzę w temacie - broń boże nie znawcą) przyglądam się
tej rasie i również widzę rzeczy „mało-fajne” tj. faworyzowanie na wystawach BC w
typie jaki kompletnie nie odpowiada pierwotnym cechom tej typowo
użytkowej rasy. Nie jest to może aż tak olbrzymie wynaturzenie jak w przypadku nieszczęsnych ONków, ale promowany, preferowany na wystawach typ bordera - delikatnie mówiąc - nie jest typem BC w którym mogłabym się zakochać...
Jestem typem psiarza wierzącego, że hodować powinno się tak, by zachować pierwotne cechy charakteryzujące daną rasę.
Także tu, mamy do czynienia z rasą wybitnie użytkową, podczas gdy na wystawach nagradza się wyłącznie psy w typie puszystej przytulanki, za nic mając aspekty dla niej najistotniejsze tj. budowa predysponująca do pracy - sprawnego i wydajnego ruchu oraz charakter (tak-na wystawie ciężko to ocenić ale od czego są testy psychiczne, certyfikaty po ich zaliczeniu - stosowane u innych ras?).
No i tym sposobem, wystawowe ringi podbijają ciężkie,
masywne psy o „klocowatej” budowie, długie i krótkołape, a
jednym z podstawowych atutów wydają się być nie cechy opisane powyżej ale m.in. futro – im więcej, im dłuższe tym
lepiej. Oczywiście zdarzają się i wśród typowych "worków" osobniki bardziej ofutrzone - ale dla rasy użytkowej, nigdy nie powinno prowadzić się selekcji wyłącznie pod takim kątem (są inne PRIORYTETY).
vs
Tymczasem pomimo wzorca rasy z którego
nijak nie wynika, że ideałem BC jest miśkowaty, masywny, mega ofutrzony pies, z pominięciem innych bardziej istotnych cech budowy i charakteru -
(opisany wyżej) - promuje się właśnie taki typ BC, utrudniając jednocześnie hodowlę (legalną, na jasnych, zdrowych zasadach) tzw. "worków". Utrudnia się, bo nawet najlepszy border w typie użytkowym - dobrą budową (bez wad), szczupły, przeważnie mniej futrzasty, długołapy do tego ze świetnym charakterem - nie ma najmniejszych szans z masywnym, wymuskanym showem o pięknej, powłóczystej szacie. Przeważnie nie ma większych szans na ocenę dosk. czy bdb.
OK - bycie przyciężkawym miśkiem nie jest tak przykre jak bycie kalekim psem-zającem/psem-żabą ;) Niewątpliwie i ten "showkowy" typ ma swoich fanów, a skoro za wyglądem nie idzie szkoda dla zdrowia psa - to nie widzę niczego złego w hodowaniu i takiej odmiany/rasy. Ale niech ona nie będzie mylona z tym czym pierwotnie był i być powinien BC. Może dobrym rozwiązaniem byłby taki kompromis by powstały dwie oddzielne rasy a w każdym razie wyraźnie odgraniczone odmiany BC oceniane osobno?
Wczoraj był Dzień Kobiet, dziś to Holka ma swoje osobiste święto.
Jeszcze niedawno mała, spleśniała kuleczka - dziś kończy dwa lata swojego pieskiego życia. :)
Holek rósł...
Później piesek lekko się powydłużał...
...z czasem pojawiło się też nieco sierści.
"Mósk" spokojnie dojrzewał razem z ciałem. x_O
No cóż... :o)
♥
...
Jak się żyje pod jednym dachem z niebieską pleśnią?
Holka to spełnienie moich marzeń jeśli chodzi o charakter psa. Od samego początku wpatrzona w swojego człowieka jak w obrazek. Bystra, czujna, bacznie obserwująca i wyczekująca na moment kiedy tylko zostanie przywołana do wspólnej zabawy. Na zabawę gotowa zawsze. ZAWSZE. Nie trzeba wołać - wystarczy rzucić w jej kierunku spojrzenie - po 0,05s znajdzie się przy tobie.
Zabawa tak - mizianko nie. Zdecydowane NIE.* Do dziś merle-pannica nie polubiła pieszczot. Co najwyżej grzecznie je znosi - zapewne w nadziei na to, że w nagrodę za te katusze rzucę jej jakąś piłkę... :> Border nie ma na mizianki czasu - szkoda marnować czasu na pieszczoty skoro można "coś porobić"... - prawda? :).
Holisław jest panną niedotykalską. Szczotka, grzebień, furminator, obcinacz do pazurów i tym podobne utensylia - to jej naczelni wrogowie. Zabiegi pielęgnacyjne znosi "jakoś". Stoi sztywno-poskręcana jak po jakiejś traumie, łypie na człowieka-oprawcę szklanym oczkiem pełnym urazy, pretensji i odrazy. Obraz nędzy i rozpaczy. Żal patrzeć (można co najwyżej paczeć ;)). Paradoksalnie, najlepiej znosi codzienne mycie łap i podwozia pod prysznicem. Po wieczornym spacerze czeka pod drzwiami łazienki i sama wchodzi do brodzika.
Łapki myjemy codziennie, bo nasze ZOO śpi z nami w łóżku (no kto to słyszał, żeby pieski spały na podłodze...) Wygodnym wyrkiem gardzą tylko w największe upały (nie ma to jak mieszkanie na ost. piętrze) - wtedy kiedy i my najchętniej spalibyśmy na kafelkach w kuchni (gdyby nie były tak twarde).
Holek prowadzi żywot niezdecydowanego psa niezdecydowanego właściciela - zakochanego w wielu psio-ludzkich aktywnościach. Dlatego po trosze frisbujemy, uczymy się podstaw agility (dzięki Kai ), obi (podstawy podstaw - puki co) no i sztuczkujemy. Staramy się prowadzić aktywne życie.
* - OK - po ponownym przemyśleniu sprawy, stwierdzam, że w życiu Holka są chwile kiedy lubi być pomizianą. Np. kiedy przyjdą goście - wtedy gotowa im wejść (dosłownie) na głowę. Druga podobna sytuacja ma miejsce przy porannej pobudce - wtedy border najpierw próbuje obudzić panią przyduszając ją "szaliczkiem" (wtajemniczeni wiedzą o czym mówię ;)), a następnie, przyklejony do człowieka obraca się kołami do góry i wywija jak piskorz żeby drapać ją po... cyckach... ;o) Tak - są jednak miziaste wyjątki.
Sztuczki są podwójnie cool - nauka i doskonalenie sztuczek to jest to co można robić zawsze i wszędzie - w każdą pogodę i porę roku. Budują i umacniają więź z człowiekiem, pomagają ćwiczyć psie ciałko i samokontrolę, uruchamiają w psie nawyk pracy i współpracy z ludzkim kompanem. Uwielbiamy! - ja i oba burki.
Tymczasem nieśmiało przygotowujemy się na nasz debiucik na zawodach frisbee - bardziej na zasadzie zdobycia doświadczenia, obycia się z taką jak zawody sytuacją (ludzie, muzyka, inne psy - no i stres - ekhmmm - głównie mój...) Trzymajcie więc za nas kciuki! ;o)
...
Cóż więcej pisać - można by tak w nieskończoność. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się trafić na takiego psa i takiego przyjaciela w jednym spleśniałym ciałku. Holka stanowi idealne dopełnienie naszego ludzko-psiego stada. Dobrze nam się razem żyje, świetnie dogaduje się też z Tofiszonem....
:)))
Jest nieodłączną częścią naszej codzienności i chcę żeby tak pozostało jak najdłużej.
W Dzień Kobiet - spóźniony ale jakże pasujący wpis...
Tofik po raz drugi został tatą. :)
Tym razem natura obdarzyła dumnych rodziców (mamą jest Nefretete Obornicki Nornik) piątką uroczych... dziewczyn! Tak - w hodowli Diament Pomorza FCI na świat przyszły same panienki. :o)
Każda inna, każda ze swoim terrierkowym charakterkiem, wszystkie pięknie malowane - cudeńka. ~:-)
Kluski rosną jak na drożdżach. Biegają, śmiesznie podskakują i powarkują przy szczeniaczkowym podbijaniu świata. Już niebawem zaczną rozchodzić się do swoich nowych domków.
Dziewczyny - w pierwszym w waszym życiu Dniu Kobiet - wszystkiego dobrego! Życzę wam i waszym nowym człowiekom wspaniałej przyjaźni i samych sukcesów wystawowo-sportowych! :o)
Poza tym, że wizualnie chcieliśmy nadać naszym pitbullom charakteru Hannibala Lectera, postanowiliśmy też, że musimy wyposażyć nasze wiejskie burki w to paskudztwo, bo chcemy częściej zabierać je na miejskie wycieczki z dodatkowymi atrakcjami takimi jak przejazdy komunikacją miejską. No wiecie - trochę fun-u, trochę socjalizacji z tłumem... - coś nowego dla psa z "prowincji".
Baj de łej: w tych kagańcach na pewno socjalizacja będzie. Jednostronna będzie. Już żaden przechodzień/pasażer nie pokocha Holki ani Białego Misia :( .
Tymczasem...
W "Milczeniu owieczek" występują:
Holka (psychopatyczne border koli, które zje ci mózg gdy tylko zaśniesz. No chyba, że będzie miało założony kaganiec...Wtedy wyssie przez słomkę.) -__-
Tofika może nawet ktoś pokocha - wygląda w tym wyjątkowo żałośnie...
Jeśli chodzi o wygodę (moją) ideałem byłby oczywiście kaganiec nylonowy - mały, płaski, mieści się nawet w kieszeni. Jednak wiedząc, że zakładanie czegoś takiego psu na pysk (zwłaszcza gdy jest ciepło i ten musi chłodzić się ziajaniem) było by zbrodnią - kupiliśmy największe z możliwych... ekhmm....NIE: kupiliśmy najwygodniejsze z możliwych - czyli fizjologiczne (marki Chopo). A, że są przy okazji wielkości łba samego psa...
Dodatkowo panienka H ma chyba dość nietypową paszczę, bo z trudem wybrany najlepszy z możliwych rozmiarów/typów i tak jest na jej twarz nieco za długi.Ważne, że nie za krótki.
Generalnie, taki typ kagańca jest... hmmm: przestrzenny i umożliwia swobodne ziajanie, oblizywanie się itd. Jak na coś tak paskudnego, jest dla psa (i dla mnie) możliwie akceptowalny.
Trwa więc nauka i przyzwyczajanie burków do kontaktu z "tym czymś".
Oswajam je przez zachęcanie do samodzielnego wkładania pyska do środka, celem dosięgnięcia smakołyku jaki im tam podtykam. Oba załapały od razu. Ćwicząc, chętnie wyżarły z kagańca niczym z miski znaczną część zapasów sera i parówek. Bez problemu mogę też zapiąć na psiej pacynce pasek mocujący kaganiec. Na razie tyle sukcesów.
Dalej nie jest już tak słodko :) - odpowiednio:
Holek w kagańcu sztywnieje i zapomina, że jest w stanie chodzić (wygląda jakby jakiś bajkowy czarodziej zmienił ją w słup soli).
Toffi chwilę zachowuje się normalnie, po to by za moment zacząć ściągać kaganiec łapkami. (przynajmniej jest w stanie w nim chodzić :> )
Powoli, powoli - przemordujemy i to. :o)
.
.
.
.
.
Dobranoc...
...niech Wam się przyśni głodne zemsty border koli czekające nieruchomo przy waszym łóżku aż wyciągniecie spod pierzyny kawałek stopy... O_O
Powinnam chyba zacząć numerować te zaległościowe odcinki. Przyznaję się bez bicia, że mnie - tak jak i wielu blogowiczów dotknęła przypadłość związana z niemożnością robienia choćby w miarę regularnych wpisów. Pragnąc teraz nadrobić te zaległości należałoby podzielić ten wpis na kilka mniejszych... - ale nie - tym razem będzie ten jeden.
Cóż takiego wydarzyło się pod naszą blogową nieobecność?
... Święta, Święta...
Tegoroczny okres świąteczny upłynął u mnie pod znakiem choinkowej
bombki. Po tym jak wrzuciłam na swój FB profil pomalowaną przez siebie
bombkę (ryjek Tofika) okazało się, że wiele osób również chciało by mieć taką z podobizną swojego zwierzaka/-ów (gł. psów). No i zaczęło się...
Do samych świąt powstało... wiele bambasków z podobiznami
najróżniejszych psów oraz jednego kota i szynszyla. :)
To tylko część z nich:
Przed Świętami poszła plota, że...
Holek niepotrzebnie się zmartwił, bo dla niej taka rózga byłaby równie trafionym prezentem... ;)
PS tak - dostały prezenty (patrz obrazek niżej).
... Zima?...
Po jesieni przyszła zima. Cokolwiek neiśmiało. Ba! - mam wrażenie, że wciąż się waha - przyjść czy może sypnąć śniegiem w Egipcie?...
Why not?
W tym sezonie w PL, zima jest tylko w kalendarzu. Kwitną stokrotki, temperatura skakała ostatnio ponad 10'C, Holka choć już całkiem przyzwoicie zarosła po letnim linieniu - teraz znów zaczęła się sypać (za ciepło?... O_o)
Zimy nie ma.
No nie ma co się oszukiwać.
Jak zresztą uwierzyć w to, że jest - gdy przeglądając zdjęcia z 2013r trafiasz na zaśnieżone fotki z czasu... Wielkanocy?
... Fylm
Cały czas mam w głowie nakręcenie misiowego filmu - i ubzdurałam sobie, ze zrobię go w scenerii zimowej (jakby ktoś nie pamiętał co to znaczy, podpowiadam: śnieg, lód, szron i takie tam). No i co? Puki co - miś po ostatnim trymowaniu znów zaczyna zarastać na tyle, ze zaczyna przypominac misia polarnego zamiast wystawowego championa-russella i nawet jeśli śnieg w końcu spadnie, będę musiała ponownie się za niego zabrać.
... Jutro będzie futro (głównie na dywanie)
Panna H na zimę zarosła (j.w.) i jeszcze w grudniu - biorąc sobie za wzór świerk wykonujący robotę świątecznego drzewka przy kaloryferze - już pięknie się sypie. Trzeba było coś na to poradzić. Jako, że doskonały furminator doskonale radzi sobie jedynie z podszerstkiem, a grzebień z gumką okazał się nieskuteczny, do zdjęcia z psa sypiącej się okrywówki (za radą dobrych fejsbukowych cioć) zanabyliśmy gęsty trymer hakowy. Ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Szybciutko udało się wyczesać z panny H drugiego psa. Holek nienawidzi tego trymera równie mocno jak furminatora. ;o)
... Spacerki
Przez listopadową szaro-burość chciało by się powiedzieć, że nasze wyjścia na spacerki są cholernie nudne. Jednak nic z tych rzeczy. Ostatnio o uśmiech na twarzy zadbała jedna z pań starszych (niezawodna część klasycznego systemu monitorującego osiedle) - z bloku obok - która jak tylko wyszłam z klatki nie wytrzymała i zapytała:
- te oba psy to pani są?
Ja nieco zdziwiona (w końcu jako świetnie działąjący monitoring widziała mnie i W-u nie raz z psami):
- tak - oba moje
- i łone oba w jednym mieszkaniu z panią żyjo?
Ja z uśmiechem:
- tak - oba... :)
Nie chcąc wdawać się w niepotrzebne dyskusje z panią, której jak nie raz widziałam wiele rzeczy przeszkadza - wykorzystałam ciszę jaka zapanowała po mojej odpowiedzi i po prostu, po chamsku sobie poszłam. ;)
No w głowie się nie mieści! Jak to w bloku można żyć z dwoma sierściuchami-darmozjadami - gdzie łone budę mają? W przedpokoju? ;)
Bogu dzięki, że sąsiadów w klatce mam normalnych.
... Tofi będzie tatą!
Tak! Po raz drugi przyjechała na randkę Nefri. Tym razem wraz z właścicielką suczki mamy nadzieję na szczęśliwy poród i trzymamy kciuki za liczną gromadkę białych terrorystów. :)
... 2h zimy
Żeby nie było - wykorzystałam jakieś 2h istnienia zimowej scenerii która przytrafiła się nam przedwczoraj. Po gęstej nocnej mgle, rano pojawiła się na krótko zjawiskowa szadź.
- coś pięknego! - pomyślałam i biegiem zawróciłam do domu po aparat. Potem jeszcze raz zawróciłam - po kartę do aparatu...