Tej jesieni udało nam się (wraz z Kają i Flawi) zawitać do P. Pecolda.
Holka zobaczyła owce po raz pierwszy w życiu (nie licząc tych których zapewne już nie pamięta z farmy na której się urodziła
). Oczywiście potraktowała je co najmniej olewczo. Przez większość
czasu biegała w kółko nie wiedząc jak się do tego "jeża" zabrać.
Ostatecznie P.Pecold stwierdził, że na spokojnie - mamy czas i mamy
pracować nad pewnością siebie Holki na co dzień bo to nieśmiała glizda
jest - a łowce mogą włączyć się jej za jakiś czas, całkiem znienacka.
Sprawę wzięcia się za Holcyną d.pe wzięłam sobie tym bardziej do serca. Teraz razem ze zgrają Kaji zaczynamy działać w kierunku zahartowania
tej glizdy. ;-)

